Cześć Wszystkim :)
Po dłuugiej przerwie zabrałam się za szykowanie krótkiej recenzji.
Korzystając z promocji w Rossmannie zakupiłam m.in. polecany rozświetlacz z Lovely- Gold highligter. Był to bardzo udany zakup :) Wcześniej używałam rozświetlacz wypiekany z Makeup Revolution, który też jest bardzo dobry, ale... jednak Lovely daje lepszy efekt :)
Jeśli chodzi o opakowanie- MUR ma jednak solidniejsze, ale większe i trochę cięższe. Lovely ma jak widać mniejsze, prostsze opakowanie, szybciej się otwiera ( przy MUR trzeba się trochę posiłować z zatrzaskiem :P ).
Najwięcej produktu oczywiście jest w MUR (7,5g), Lovely nie ma napisane ile dokładnie jest gram, ale widać, że mniej ;)
Po nabraniu na palce obu rozświetlaczy widać, że Lovely jest bardziej napigmentowane i tak też jest na policzkach. Lovely daje efekt tafli, "mokrej" twarzy, o co właśnie mi chodziło. MUR aż takiego efektu niestety mi nie daje. I co najważniejsze, przy MUR widać drobinki, a przy Lovely nie, ponieważ widać, że produkt jest jakby bardziej zmielony, nawet czuć w palcach, że jest bardziej miękki.
Rozświetlacz z Lovely jest nawet bardziej trwały od MUR. Makijaż mam na sobie przeważnie przez cały dzień. MUR pod koniec dnia nie był już tak efektowny jak po nałożeniu, a Lovely przez cały czas dawał piękne, intensywne rozświetlenie twarzy :)
Podsumowując
Mimo iż rozświetlacza z MUR jest więcej i wychodzi taniej patrząc na ilość produktu, to polecam jednak przejść się do drogerii po Lovely :) Efekt jaki daje jest niesamowity. Jestem tylko ciekawa jakby wypadł w porównaniu ze sławną Mery Lou Manizer :)
Jeśli macie oba te produkty to dajcie znać jakie Wy macie odczucia :)
Pozdrawiam ;)