Cześć Wszystkim ;)
Postanowiłam napisać krótkiego posta o mojej toaletce i jak mniej więcej wygląda w niej organizacja kosmetyków.
Ta toaletka jest moją pierwszą, mam ją od grudnia i dostałam ją jako prezent gwiazdkowy :) O takim mebelku marzyłam odkąd zaczęłam się częściej malować i zaczęło co raz więcej przybywać kosmetyków, a pudełko średniej wielkości już ich nie mieściło :P
Ten model toaletki jest już dość znany, została zakupiona na Allegro. Razem z toaletką jest też taboret.
W niej trzymam tylko kosmetyki kolorowe, przy lustrze trzymam pędzle, podkłady, bazę, perfum itp. Toaletka stoi przy łóżku także leżą też podkładki na jakieś picie :P I jak widać, na wierzchu jest też balsam "jajeczko" z Oriflame, ma zapach wiśniowy, bardzo polecam :)
Tuż pod lustrem są dwie małe szufladki. W jednej z lewej strony mam pomadki, błyszczyki w jasnych kolorach, o takiej średniej pigmentacji. Często mi służą jak gdzieś szybko wychodzę i chcę coś mieć na ustach :)
W szufladce po prawej stronie mam pomadki z mocniejszą pigmentacją oraz pomadki matowe. Ogólnie trochę już jest tych produktów do ust, nazbierało się :D
W większej szufladce po prawej stronie trzymam produkty do twarzy i do oczu. Na przodzie staram się trzymać najczęściej używane produkty.
W ostatniej szufladzie są już same cienie, bazy i eyeliner. Tego chyba jest najwięcej...
Po lewej stronie są głównie palety cieni, a po prawej cienie pojedyncze, cienie kremowe, pigmenty itp. I tak jak wcześniej- najczęściej używane produkty mam z przodu szufladki :)
A przy lusterku wisi sobie taki łoś :D
Mam nadzieję, że taki wpis komuś się przyda w organizacji toaletki :)
Pozdrowienia :)
sobota, 6 sierpnia 2016
środa, 17 lutego 2016
AVA Ecolinea
Cześć Wszystkim ;)
Dzisiaj chcę Wam przedstawić dwa kremy jednej firmy- AVA.
Opowiem krótko- szukałam dobrego kremu, który będzie w prawie 100% z naturalnych składników. Dużo jest kremów, które mimo że opisane są jako naturalne itp. w składzie mają oprócz właśnie paru np. olejków czy wyciągów, pełno chemii.
Miałam jakiś czas temu krem nawilżający z tej samej firmy, chyba z marchewką. Szału nie robił, był ok. Ale ostatnio miałam pełno wyprysków i zaczęłam intensywniej szukać naturalnych kremów. Miałam na oku wcześniej kremy z nowej firmy Be Organic, też Polska firma, ale jakoś byłam na nie ( jak obecny krem się skończy to chyba je przetestuję).
Będąc w Rossmannie zauważyłam właśnie kremy z AVA, poczytałam składy i bardzo mi się spodobały. Zwłaszcza mojego obecnego kremu. Niestety nie zachowałam opakowań kremów, na których wszystko było opisane. Pamiętam, że składniki w ok 95-97% są pochodzenia organicznego, co jest bardzo na plus.
Krem do twarzy ma specyficzny zapach, nie jest nieprzyjemny, podobno jest to spowodowane przez jeden z naturalnych składników.
Jeśli chodzi o działanie kremów. Przy regularnym używaniu wszelkie wypryski zniknęły, twarz stała się na prawdę gładka, bez przebarwień. Ciężko mi powiedzieć czy krem pod oczy coś zadziałał, ponieważ skóra pod moimi oczyma nie jest sucha, wielkich zmarszczek też nie ma, a krem żadnej krzywdy nie zrobił :)
Plusem zastosowania tego kremu do twarzy jest moje odkrycie, że moja skóra nie toleruje parafiny. Zaciekawił mnie nowy krem z firmy Himalaya. Jest to krem nawilżający, który ma w sobie składniki naturalne, ale też właśnie parafinę, po której wysypało mnie na twarzy.
Wraz ze zmianą kremów zmieniłam również produkty do demakijażu, które również mogły przyczynić się do polepszenia skóry. O nich mogę zrobić osobny post ;)
Oba kremy z AVA szybko się wchłaniają i nadają się pod makijaż. Krem do twarzy mam w wersji na dzień, krem na noc miał trochę inny skład i miał chyba bardziej liftingujące, przeciwzmarszczkowe, ale nie chcę kłamać. Działaniem właśnie bardziej pasował mi ten na dzień. Ogólne działanie obu kremów (do twarzy i pod oczy) jest rewitalizacja.
Polecam gorąco te kremy, każdemu kto właśnie lubi produkty naturalne i zależy na dobrej kondycji skóry ;) Jeśli nie sprawdzą się inne kremy, na pewno wrócę do produktów z AVA ;)
Pozdrawiam
Dzisiaj chcę Wam przedstawić dwa kremy jednej firmy- AVA.
Opowiem krótko- szukałam dobrego kremu, który będzie w prawie 100% z naturalnych składników. Dużo jest kremów, które mimo że opisane są jako naturalne itp. w składzie mają oprócz właśnie paru np. olejków czy wyciągów, pełno chemii.
Miałam jakiś czas temu krem nawilżający z tej samej firmy, chyba z marchewką. Szału nie robił, był ok. Ale ostatnio miałam pełno wyprysków i zaczęłam intensywniej szukać naturalnych kremów. Miałam na oku wcześniej kremy z nowej firmy Be Organic, też Polska firma, ale jakoś byłam na nie ( jak obecny krem się skończy to chyba je przetestuję).
Będąc w Rossmannie zauważyłam właśnie kremy z AVA, poczytałam składy i bardzo mi się spodobały. Zwłaszcza mojego obecnego kremu. Niestety nie zachowałam opakowań kremów, na których wszystko było opisane. Pamiętam, że składniki w ok 95-97% są pochodzenia organicznego, co jest bardzo na plus.
Krem do twarzy ma specyficzny zapach, nie jest nieprzyjemny, podobno jest to spowodowane przez jeden z naturalnych składników.
Jeśli chodzi o działanie kremów. Przy regularnym używaniu wszelkie wypryski zniknęły, twarz stała się na prawdę gładka, bez przebarwień. Ciężko mi powiedzieć czy krem pod oczy coś zadziałał, ponieważ skóra pod moimi oczyma nie jest sucha, wielkich zmarszczek też nie ma, a krem żadnej krzywdy nie zrobił :)
Plusem zastosowania tego kremu do twarzy jest moje odkrycie, że moja skóra nie toleruje parafiny. Zaciekawił mnie nowy krem z firmy Himalaya. Jest to krem nawilżający, który ma w sobie składniki naturalne, ale też właśnie parafinę, po której wysypało mnie na twarzy.
Wraz ze zmianą kremów zmieniłam również produkty do demakijażu, które również mogły przyczynić się do polepszenia skóry. O nich mogę zrobić osobny post ;)
Oba kremy z AVA szybko się wchłaniają i nadają się pod makijaż. Krem do twarzy mam w wersji na dzień, krem na noc miał trochę inny skład i miał chyba bardziej liftingujące, przeciwzmarszczkowe, ale nie chcę kłamać. Działaniem właśnie bardziej pasował mi ten na dzień. Ogólne działanie obu kremów (do twarzy i pod oczy) jest rewitalizacja.
Polecam gorąco te kremy, każdemu kto właśnie lubi produkty naturalne i zależy na dobrej kondycji skóry ;) Jeśli nie sprawdzą się inne kremy, na pewno wrócę do produktów z AVA ;)
Pozdrawiam
niedziela, 1 listopada 2015
Pędzle GlamBrush- oczy
Cześć po dłuugiej przerwie ;)
Dzisiaj chciałam napisać trochę o reszcie moich pędzli. Wszystkie są marki GlamBrush, oprócz jednego z EcoTools.
Ogólnie ze wszystkich tych pędzli jestem bardzo zadowolona, z żadnego włosie nie wypada, spełniają swoje zadanie. Więcej szczegółów znajdziecie poniżej ;)
O4
Duży pędzel do rozcierania cieni z włosia koziego. Doskonale spełnia swoje zadanie, trzeba jednak delikatnie przykładać go do powieki, bo włosie jest trochę sztywne. Z myciem nie ma problemu. Włosie nie wypada. Ten pędzel jak i inne zrobione z tych włosków suszę w specjalnej osłonce, ponieważ suszone bez niej tracą kształt. Bardzo polecam ;)
O14
Tego malucha używam do nakładania cienia na np. połowę powieki, na dolną powiekę. Jeśli ktoś ma małe powieki to i na całą powiekę nałoży cień. Z niego również włosie nie wypada. O14 jest jednym z moich ulubionych pędzli ;).
O10
Mniejszy kolega pędzelka O4. Używam go do rozcierania mniejszych fragmentów oraz do nakładania cienia na dolną powiekę i zaznaczania załamania powieki.
O6
Malutki pędzelek z naturalnego włosia, ma kształt kulki. Służy mi do nakładania cienia w kąciki oka, na dolną powiekę oraz do rozcierania kredki.
O11
Pędzelek do eyelinera. Tym pędzlem nie namalujemy super cienkiej kreski, ale wymalować coś się da ;) Po umyciu trzeba ułożyć włosie w odpowiedni kształt zanim wyschnie. Ogólnie polecam, ale na pewno zainwestuje w cieńszy pędzelek ;)
O5
Jest on przeznaczony do zaznaczania brwi, nakładania eyelinera oraz pomadek na usta. Do brwi mi się nie sprawdził, bo mam za cienkie, do eyelinera raczej się nie nada. Do ust go jeszcze nie używałam, ale może się sprawdzić. Myślę, że nadał by się do nakładania cieni w kąciki oczu lub na dolną powiekę.
O12
Pędzel kuleczka :) Głównie używam go do zaznaczania załamania powieki, czasem do rozcierania kredek oraz do rozcierania cieni na dolnej powiece.
O13
Ten pędzelek służy mi obecnie głównie do korektora, nakładam nim korektor pod oczy oraz punktowo na twarz. Pod oczy jest jednak trochę za mały. Nadałby się również do cieni.
Płaski pędzelek z EcoTools
Polecam go do nakładania cienia bazowego na całą powiekę. Głównie nakładam nim ciebie cieliste suche. Parę ruchów i cień już jest na całej powiece ;)
Myślę, że na razie więcej pędzli nie potrzebuję, wszystkie spełniają moje oczekiwania. Noo, tylko pędzel do korektora pod oczy kupiłabym większy.
Ale.. wszystkie gorąco polecam, można nimi zdziałać każdy makijaż ;)
Pozdrawiam ;)
Dzisiaj chciałam napisać trochę o reszcie moich pędzli. Wszystkie są marki GlamBrush, oprócz jednego z EcoTools.
Ogólnie ze wszystkich tych pędzli jestem bardzo zadowolona, z żadnego włosie nie wypada, spełniają swoje zadanie. Więcej szczegółów znajdziecie poniżej ;)
O4
Duży pędzel do rozcierania cieni z włosia koziego. Doskonale spełnia swoje zadanie, trzeba jednak delikatnie przykładać go do powieki, bo włosie jest trochę sztywne. Z myciem nie ma problemu. Włosie nie wypada. Ten pędzel jak i inne zrobione z tych włosków suszę w specjalnej osłonce, ponieważ suszone bez niej tracą kształt. Bardzo polecam ;)
O14
Tego malucha używam do nakładania cienia na np. połowę powieki, na dolną powiekę. Jeśli ktoś ma małe powieki to i na całą powiekę nałoży cień. Z niego również włosie nie wypada. O14 jest jednym z moich ulubionych pędzli ;).
O10
Mniejszy kolega pędzelka O4. Używam go do rozcierania mniejszych fragmentów oraz do nakładania cienia na dolną powiekę i zaznaczania załamania powieki.
O6
Malutki pędzelek z naturalnego włosia, ma kształt kulki. Służy mi do nakładania cienia w kąciki oka, na dolną powiekę oraz do rozcierania kredki.
O11
Pędzelek do eyelinera. Tym pędzlem nie namalujemy super cienkiej kreski, ale wymalować coś się da ;) Po umyciu trzeba ułożyć włosie w odpowiedni kształt zanim wyschnie. Ogólnie polecam, ale na pewno zainwestuje w cieńszy pędzelek ;)
O5
Jest on przeznaczony do zaznaczania brwi, nakładania eyelinera oraz pomadek na usta. Do brwi mi się nie sprawdził, bo mam za cienkie, do eyelinera raczej się nie nada. Do ust go jeszcze nie używałam, ale może się sprawdzić. Myślę, że nadał by się do nakładania cieni w kąciki oczu lub na dolną powiekę.
O12
Pędzel kuleczka :) Głównie używam go do zaznaczania załamania powieki, czasem do rozcierania kredek oraz do rozcierania cieni na dolnej powiece.
O13
Ten pędzelek służy mi obecnie głównie do korektora, nakładam nim korektor pod oczy oraz punktowo na twarz. Pod oczy jest jednak trochę za mały. Nadałby się również do cieni.
Płaski pędzelek z EcoTools
Polecam go do nakładania cienia bazowego na całą powiekę. Głównie nakładam nim ciebie cieliste suche. Parę ruchów i cień już jest na całej powiece ;)
Myślę, że na razie więcej pędzli nie potrzebuję, wszystkie spełniają moje oczekiwania. Noo, tylko pędzel do korektora pod oczy kupiłabym większy.
Ale.. wszystkie gorąco polecam, można nimi zdziałać każdy makijaż ;)
Pozdrawiam ;)
niedziela, 26 lipca 2015
Moja mała kolekcja pędzli- pędzle do twarzy Glam Brush, Ecotools i Hakuro
Cześć :)
Dzisiaj mam dla Was posta na temat moich pędzli do twarzy, a w następnym poście będą pędzle do oczu :) Każdy pędzel postaram się jak najdokładniej omówić, podać opinię. Także zapraszam, może któryś z pędzli Wam się szczególnie spodoba :)
Obecnie wszystkie pędzle trzymam w takim ozdobnym metalowym kubku, ale gdy pojawi się toaletka pewnie zakupię jakieś przeźroczyste organizery.
Oto pędzelki, które zostaną omówione w dwóch postach :)
No to zacznę od pędzla firmy Ecotools
Jest to pędzel płaski, języczkowy. Obecnie rzadko go używam, głównie do nakładania bazy pod makijaż. Wcześniej służył mi do podkładu, ale pozostawiał smugi. Może się też nadać do nakładania maseczek :) Ten pędzel i inne z Ecotools mam już dość długo, z parę lat i trzymają się bardzo dobrze, włosie z nich nie wypada i nie odkształciły się, rączka i skuwka nie zmieniły się.
Kolejny z Ecotools, jest to pędzel, który obecnie na codzień używam do nakładania różu. Pędzel jest okrągły, może lekko spłaszczony, a włosie, które jest wewnątrz jest najdłuższe. Pędzel dobrze nakłada róż, nie ma z nim problemów, dobrze się myje, włosie nie wypada.
Jak widać, kolor włosia jest taki rudawy. I nie jest to pędzel ani gęsty ani rzadki, w sam raz do różu.
Od czasu zakupu jego kształt i kolor nie uległ zmianie.
Pędzle z Ecotools są z włosia syntetycznego :)
Kolejny pędzel pochodzi z serii GlamBrush, został on zakupiony razem z innymi w zestawie :)
GlamBrush T12 służy mi głównie do nakładania pudru. Wykonany jest z włosia kozy co czuć podczas jego mycia :P Z całego zakupionego zestawu pędzli, z tego jestem najmniej zadowolona. Niestety z tego pędzla wypada dużo włosia. Wszystkie myję odpowiednio, nie traktuję brutalnie... i tylko z tego wypada. Czasami podczas nakładania pudru zostaje na twarzy jeden włos.
Jeśli chodzi o nakładanie produktu to jest ok. Pędzel jest lekko ścięty pod skosem, więc można bez problemu przypudrować również okolicę pod oczami. Do nakładania bronzera i różu również się nada :)
GlamBrush T13- syntetyczny pędzel typu flat top, ale trochę spłaszczony. Tego używam do bronzera, do konturowania twarzy i świetnie się w tej robocie spisuje. Do konturowania twarzy w okolicy policzków i czoła/skroni używam całej powierzchni pędzla, natomiast jakby tych boków pędzla używam do konturowania nosa.
Jedynie co mi w nim przeszkadza to te trochę odstające włoski, ale nie przeszkadzają podczas aplikacji bronzera.
Kilka razy użyłam tego pędzla do nałożenia podkładu, ale niestety u mnie się nie sprawdził, ponieważ uzyskałam wtedy na twarzy efekt maski, jakbym nałożyła za dużo podkładu i pudru. Może to przez to, że pędzel nie jest zbyt gęsty, albo moja twarz nie toleruje takiego sposobu nakładania podkładu :P
GlamBrush T10 skośny, synetyczny pędzel. Używam go do nakładania rozświetlacza, ale można też nim nakładać róże, puder, z podkładem raczej też sobie poradzi. Włosie nie wypada, dobrze się myje.
GlamBrush T11- bardzo wąski syntetyczny pędzel. Jest ze mną, bo był w zakupionym zestawie :P
Służy on do mocnego konturowania twarzy. Próbowałam nim nakładać rozświetlacz, ale nabierał bardzo mało produktu. Przyda się osobom, które wykonują artystyczne makijaże i chcą uzyskać mocny, wyraźny kontur twarzy. Może jak będę się bawić w takie właśnie makijaże, na pewno znajdzie się dla niego praca :)
Hakuro H52- gęsty, okrągły, lekko spłaszczony pędzel syntetyczny. Jest moim obecnym ulubieńcem jeśli chodzi o nakładanie podkładu :) Przebił nawet gąbki do nakładania podkładu na mokro (używałam GlamSponge i jakieś jajeczko za grosze z Allegro), ale może mógłby zostać pobity przez BeautyBlender... nie wiadomo. Pędzel właściwie nie zostawia żadnych smug, doskonale rozkłada podkład na całej twarzy.
Przez to, że jest bardzo gęsty, podkład nie wchodzi wgłąb włosia pędzla, ale to też zależy od podkładu. Z jego myciem nie ma dużych problemów, no chyba, że właśnie nakładał ciężki podkład.
I to wszystkie 'pyndzle', których używam do umalowania twarzy :)
Moim szczególnym faworytem jest ten z Hakuro, ale i te z GlamBrush są świetne, zwłaszcza pędzel do konturowania twarzy, nie zamieniłabym go na żadnego innego.
Czy mam w planach coś dokupić ? Tak :D Obecnie poluję na pędzel do pudrowania okolic oczu, doufiber (skunks :P) do nakładania płynnego lub prasowanego różu. Pędzli nigdy nie jest za dużo :)
Jeśli któryś z tych puchaczy macie, to piszcie, może macie inne zdanie na ich temat :)
Dzisiaj mam dla Was posta na temat moich pędzli do twarzy, a w następnym poście będą pędzle do oczu :) Każdy pędzel postaram się jak najdokładniej omówić, podać opinię. Także zapraszam, może któryś z pędzli Wam się szczególnie spodoba :)
Obecnie wszystkie pędzle trzymam w takim ozdobnym metalowym kubku, ale gdy pojawi się toaletka pewnie zakupię jakieś przeźroczyste organizery.
Oto pędzelki, które zostaną omówione w dwóch postach :)
No to zacznę od pędzla firmy Ecotools
Jest to pędzel płaski, języczkowy. Obecnie rzadko go używam, głównie do nakładania bazy pod makijaż. Wcześniej służył mi do podkładu, ale pozostawiał smugi. Może się też nadać do nakładania maseczek :) Ten pędzel i inne z Ecotools mam już dość długo, z parę lat i trzymają się bardzo dobrze, włosie z nich nie wypada i nie odkształciły się, rączka i skuwka nie zmieniły się.
Kolejny z Ecotools, jest to pędzel, który obecnie na codzień używam do nakładania różu. Pędzel jest okrągły, może lekko spłaszczony, a włosie, które jest wewnątrz jest najdłuższe. Pędzel dobrze nakłada róż, nie ma z nim problemów, dobrze się myje, włosie nie wypada.
Jak widać, kolor włosia jest taki rudawy. I nie jest to pędzel ani gęsty ani rzadki, w sam raz do różu.
Od czasu zakupu jego kształt i kolor nie uległ zmianie.
Pędzle z Ecotools są z włosia syntetycznego :)
Kolejny pędzel pochodzi z serii GlamBrush, został on zakupiony razem z innymi w zestawie :)
GlamBrush T12 służy mi głównie do nakładania pudru. Wykonany jest z włosia kozy co czuć podczas jego mycia :P Z całego zakupionego zestawu pędzli, z tego jestem najmniej zadowolona. Niestety z tego pędzla wypada dużo włosia. Wszystkie myję odpowiednio, nie traktuję brutalnie... i tylko z tego wypada. Czasami podczas nakładania pudru zostaje na twarzy jeden włos.
Jeśli chodzi o nakładanie produktu to jest ok. Pędzel jest lekko ścięty pod skosem, więc można bez problemu przypudrować również okolicę pod oczami. Do nakładania bronzera i różu również się nada :)
GlamBrush T13- syntetyczny pędzel typu flat top, ale trochę spłaszczony. Tego używam do bronzera, do konturowania twarzy i świetnie się w tej robocie spisuje. Do konturowania twarzy w okolicy policzków i czoła/skroni używam całej powierzchni pędzla, natomiast jakby tych boków pędzla używam do konturowania nosa.
Jedynie co mi w nim przeszkadza to te trochę odstające włoski, ale nie przeszkadzają podczas aplikacji bronzera.
Kilka razy użyłam tego pędzla do nałożenia podkładu, ale niestety u mnie się nie sprawdził, ponieważ uzyskałam wtedy na twarzy efekt maski, jakbym nałożyła za dużo podkładu i pudru. Może to przez to, że pędzel nie jest zbyt gęsty, albo moja twarz nie toleruje takiego sposobu nakładania podkładu :P
GlamBrush T10 skośny, synetyczny pędzel. Używam go do nakładania rozświetlacza, ale można też nim nakładać róże, puder, z podkładem raczej też sobie poradzi. Włosie nie wypada, dobrze się myje.
GlamBrush T11- bardzo wąski syntetyczny pędzel. Jest ze mną, bo był w zakupionym zestawie :P
Służy on do mocnego konturowania twarzy. Próbowałam nim nakładać rozświetlacz, ale nabierał bardzo mało produktu. Przyda się osobom, które wykonują artystyczne makijaże i chcą uzyskać mocny, wyraźny kontur twarzy. Może jak będę się bawić w takie właśnie makijaże, na pewno znajdzie się dla niego praca :)
Hakuro H52- gęsty, okrągły, lekko spłaszczony pędzel syntetyczny. Jest moim obecnym ulubieńcem jeśli chodzi o nakładanie podkładu :) Przebił nawet gąbki do nakładania podkładu na mokro (używałam GlamSponge i jakieś jajeczko za grosze z Allegro), ale może mógłby zostać pobity przez BeautyBlender... nie wiadomo. Pędzel właściwie nie zostawia żadnych smug, doskonale rozkłada podkład na całej twarzy.
Przez to, że jest bardzo gęsty, podkład nie wchodzi wgłąb włosia pędzla, ale to też zależy od podkładu. Z jego myciem nie ma dużych problemów, no chyba, że właśnie nakładał ciężki podkład.
I to wszystkie 'pyndzle', których używam do umalowania twarzy :)
Moim szczególnym faworytem jest ten z Hakuro, ale i te z GlamBrush są świetne, zwłaszcza pędzel do konturowania twarzy, nie zamieniłabym go na żadnego innego.
Czy mam w planach coś dokupić ? Tak :D Obecnie poluję na pędzel do pudrowania okolic oczu, doufiber (skunks :P) do nakładania płynnego lub prasowanego różu. Pędzli nigdy nie jest za dużo :)
Jeśli któryś z tych puchaczy macie, to piszcie, może macie inne zdanie na ich temat :)
środa, 15 lipca 2015
Szybki i dokładny demakijaż !
Cześć :)
Dzisiaj mam dla Was post o najlepszym płynie do demakijażu. Mowa o dwufazowym płynie do demakijażu oczu z Nivea :) Udało mi się go dorwać na promocji w Super-Pharm za ok 10 zł. Jego normalna cena też jest niska, ok 15 zł. Kupiłam go, ponieważ był zachwalany w jednym filmiku u KatOsu i trafił do jej ulubieńców :) I rzeczywiście, jest świetny. Wystarczy, że namoczony wacik przytrzymamy chwilę na oku, przejedziemy parę razy i oko wolne od makijażu, nawet mocnego :)
Płyn po jego użyciu pozostawia lekko tłustą warstwę, co jest bardzo ok :)
Na butelce jest informacja, że zawiera wyciąg z bławatka ( jest w składzie ), ale też w składnikach jest olej z nasion słonecznika. Ogólnie skład mi się podoba, bo... jest krótki, a im krótszy skład tym lepiej :)
Buteleczka jest plastikowa, lekka, ogólnie ok :) Ma pojemność 125 ml, szału nie ma, ale wielkość w sam raz na podróże.
Jedynym minusem może być szybkość zużycia. To co widać na zdjęciu to ilość po ok 1,5 tygodnia użytkowania codziennego. Tak na oko może starczyć na 2-3 miesiące.
Cóż, nie jestem jeszcze mistrzem w robieniu zdjęć na bloga, ale chciałam pokazać jak działa płyn przy demakijażu :) Nie było mocnego pocierania oka, wacik był na chwilę przyłożony do oka i parę razy przetarłam nim oko, aby zebrać resztę makijażu.
Bardzo gorąco polecam ten płyn z Nivea, jak na razie w tej cenie nie ma lepszego płynu, jak jest to dajcie znać :) Ja na pewno po skończeniu Nivei polecę po kolejną :)
Dzisiaj mam dla Was post o najlepszym płynie do demakijażu. Mowa o dwufazowym płynie do demakijażu oczu z Nivea :) Udało mi się go dorwać na promocji w Super-Pharm za ok 10 zł. Jego normalna cena też jest niska, ok 15 zł. Kupiłam go, ponieważ był zachwalany w jednym filmiku u KatOsu i trafił do jej ulubieńców :) I rzeczywiście, jest świetny. Wystarczy, że namoczony wacik przytrzymamy chwilę na oku, przejedziemy parę razy i oko wolne od makijażu, nawet mocnego :)
Płyn po jego użyciu pozostawia lekko tłustą warstwę, co jest bardzo ok :)
Na butelce jest informacja, że zawiera wyciąg z bławatka ( jest w składzie ), ale też w składnikach jest olej z nasion słonecznika. Ogólnie skład mi się podoba, bo... jest krótki, a im krótszy skład tym lepiej :)
Buteleczka jest plastikowa, lekka, ogólnie ok :) Ma pojemność 125 ml, szału nie ma, ale wielkość w sam raz na podróże.
Jedynym minusem może być szybkość zużycia. To co widać na zdjęciu to ilość po ok 1,5 tygodnia użytkowania codziennego. Tak na oko może starczyć na 2-3 miesiące.
Cóż, nie jestem jeszcze mistrzem w robieniu zdjęć na bloga, ale chciałam pokazać jak działa płyn przy demakijażu :) Nie było mocnego pocierania oka, wacik był na chwilę przyłożony do oka i parę razy przetarłam nim oko, aby zebrać resztę makijażu.
Bardzo gorąco polecam ten płyn z Nivea, jak na razie w tej cenie nie ma lepszego płynu, jak jest to dajcie znać :) Ja na pewno po skończeniu Nivei polecę po kolejną :)
wtorek, 7 lipca 2015
Nivea Care
Cześć :)
Dzisiaj mam dla Was krótką opinię na temat nowego kremu Nivea- Care.
Co mówi producent?
Krem ma dać intensywne i długotrwałe odżywienie bez odczucia lepkości. Krem ma lekką formułę z hydro-woskami, szybko rozprowadza się na skórze i łatwo wchłania. Skóra ma być odżywiona, gładka i przyjemna w dotyku.
Przeznaczony do każdego typu skóry.
Ma pojemność 50 ml.
Krem rzeczywiście jest lekki, szybko się wchłania, w sam raz na lato. Skóra po użyciu jest gładka i przyjemna w dotyku. Ale czy odżywiona... raczej nie, jest bez zmian.
Moją skórę twarzy jest trudno nawilżyć czy odżywić. Możliwe, że krem sprawdzi się na osobach z normalną skórą, której brakuje niewielkiego odżywienia. Krem ma neutralny zapach, pachnie jak ten zwykły krem z Nivea, podczas jego stosowania nie wyskoczyło nic na twarzy, ani nie uczulił :)
Ogólnie o tym produkcie nie można nic złego powiedzieć, szczególnie, że w standardowej cenie kosztuje ok 10 zł. Jak na tą cenę krem jest bardzo dobry. Może być świetny na wyjazdy, ponieważ samo opakowanie jest bardzo lekkie, czyli nie obciąży nam bagażu :)
Swój krem lekko podrasowałam- dodałam parę kropel olejku arganowego z Evree. Głównie stosuję tą mieszankę na noc, a rano twarz jest bardziej gładka i odżywiona niż stosując sam krem.
Obecnie na ten krem jest promocja w którejś drogerii i zachęcam do zakupu jeśli kogoś on zainteresował. Może lepiej się sprawdzi na innej skórze :)
Pozdrawiam ;)
Dzisiaj mam dla Was krótką opinię na temat nowego kremu Nivea- Care.
Co mówi producent?
Krem ma dać intensywne i długotrwałe odżywienie bez odczucia lepkości. Krem ma lekką formułę z hydro-woskami, szybko rozprowadza się na skórze i łatwo wchłania. Skóra ma być odżywiona, gładka i przyjemna w dotyku.
Przeznaczony do każdego typu skóry.
Ma pojemność 50 ml.
Krem rzeczywiście jest lekki, szybko się wchłania, w sam raz na lato. Skóra po użyciu jest gładka i przyjemna w dotyku. Ale czy odżywiona... raczej nie, jest bez zmian.
Moją skórę twarzy jest trudno nawilżyć czy odżywić. Możliwe, że krem sprawdzi się na osobach z normalną skórą, której brakuje niewielkiego odżywienia. Krem ma neutralny zapach, pachnie jak ten zwykły krem z Nivea, podczas jego stosowania nie wyskoczyło nic na twarzy, ani nie uczulił :)
Ogólnie o tym produkcie nie można nic złego powiedzieć, szczególnie, że w standardowej cenie kosztuje ok 10 zł. Jak na tą cenę krem jest bardzo dobry. Może być świetny na wyjazdy, ponieważ samo opakowanie jest bardzo lekkie, czyli nie obciąży nam bagażu :)
Swój krem lekko podrasowałam- dodałam parę kropel olejku arganowego z Evree. Głównie stosuję tą mieszankę na noc, a rano twarz jest bardziej gładka i odżywiona niż stosując sam krem.
Obecnie na ten krem jest promocja w którejś drogerii i zachęcam do zakupu jeśli kogoś on zainteresował. Może lepiej się sprawdzi na innej skórze :)
Pozdrawiam ;)
niedziela, 14 czerwca 2015
Evree Gold Argan
Cześć :)
Dzisiaj krótki post o olejku do twarzy marki Evree. Moim pierwszym olejkiem tej marki był olejek różany, którym byłam zachwycona, ponieważ wyleczył mi twarz z takich krostek wokół ust. Efekty były po ok tygodniu używania olejku. Przeważnie nakładałam go na noc. Gdy twarz doszła do ładu zaczęłam go używać do zmywania makijażu i w tym również genialnie się sprawdził. Jednym minusem było to, że lekko wysuszał. Z resztą olejek różany był chyba skierowany na cerę tłustą, a ja mam zdecydowanie suchą :)
Gdy ten olejek się skończył, korzystając z niedawnych promocji w Rossmannie, kupiłam olejek tej samej marki, ale już arganowy. Używam go do tych samych celów co poprzedni, czyli do usuwania makijażu. Spisuje się tak samo dobrze, ale skóra po tym olejku jest bardziej nawilżona, miękka.
Gdy nie mogę zostać z tłustą twarzą na noc, domywam go mleczkiem do demakijażu z Celii. To połączenie jest świetne. Polecam każdej z suchą cerą. Odkąd tak robię skóra twarzy jest gładka i nawilżona.
Olejek nie zapycha porów :)
Co piszą na opakowaniu ?
- 0% parabenów, silikonów, parafiny i olejów mineralnych ( nie znalazłam ich w składzie )
- omega 6+9
- do skóry suchej lub mieszanej ( sprawdza się ;) )
-wygładza zmarszczki ( nie zauważyłam )
- odżywia i regeneruje ( tak )
- głęboko nawilża ( tak, jak pozostawimy olejek dłużej na twarzy)
Sposoby stosowania (info od producenta) :
-jako serum - 4-6 kropli wmasować i pozostawić do wchłonięcia
-dodać kilka kropli do ulubionego kremu ( trzeba wypróbować :) )
-jako maseczka- nałożyć 10-12 kropli na 15 min, a resztę usunąć chusteczką
-jako baza pod makijaż
-do demakijażu ( sprawdza się super )
-ochrona przed wiatrem i mrozem
-do masażu twarzy
W składzie, oprócz olejku arganowego, znajdziemy również m.in.: olej z migdałów, olej z nasion winogron, olej z nasion słonecznika, olej z ryżu, olej macadamia, beta- karoten.
Jak widać skład jest nie najgorszy :) Na końcu tej listy jest też kwas BHA i zapach.
Mam nadzieję, że ten wpis był pomocny. Na pewno jak ten olejek się skończy to sięgnę po trzeci olejek z tej serii - Essential oils z tego co pamiętam :)
Pozdrowionka :)
Dzisiaj krótki post o olejku do twarzy marki Evree. Moim pierwszym olejkiem tej marki był olejek różany, którym byłam zachwycona, ponieważ wyleczył mi twarz z takich krostek wokół ust. Efekty były po ok tygodniu używania olejku. Przeważnie nakładałam go na noc. Gdy twarz doszła do ładu zaczęłam go używać do zmywania makijażu i w tym również genialnie się sprawdził. Jednym minusem było to, że lekko wysuszał. Z resztą olejek różany był chyba skierowany na cerę tłustą, a ja mam zdecydowanie suchą :)
Gdy ten olejek się skończył, korzystając z niedawnych promocji w Rossmannie, kupiłam olejek tej samej marki, ale już arganowy. Używam go do tych samych celów co poprzedni, czyli do usuwania makijażu. Spisuje się tak samo dobrze, ale skóra po tym olejku jest bardziej nawilżona, miękka.
Gdy nie mogę zostać z tłustą twarzą na noc, domywam go mleczkiem do demakijażu z Celii. To połączenie jest świetne. Polecam każdej z suchą cerą. Odkąd tak robię skóra twarzy jest gładka i nawilżona.
Olejek nie zapycha porów :)
Co piszą na opakowaniu ?
- 0% parabenów, silikonów, parafiny i olejów mineralnych ( nie znalazłam ich w składzie )
- omega 6+9
- do skóry suchej lub mieszanej ( sprawdza się ;) )
-wygładza zmarszczki ( nie zauważyłam )
- odżywia i regeneruje ( tak )
- głęboko nawilża ( tak, jak pozostawimy olejek dłużej na twarzy)
Sposoby stosowania (info od producenta) :
-jako serum - 4-6 kropli wmasować i pozostawić do wchłonięcia
-dodać kilka kropli do ulubionego kremu ( trzeba wypróbować :) )
-jako maseczka- nałożyć 10-12 kropli na 15 min, a resztę usunąć chusteczką
-jako baza pod makijaż
-do demakijażu ( sprawdza się super )
-ochrona przed wiatrem i mrozem
-do masażu twarzy
W składzie, oprócz olejku arganowego, znajdziemy również m.in.: olej z migdałów, olej z nasion winogron, olej z nasion słonecznika, olej z ryżu, olej macadamia, beta- karoten.
Jak widać skład jest nie najgorszy :) Na końcu tej listy jest też kwas BHA i zapach.
Mam nadzieję, że ten wpis był pomocny. Na pewno jak ten olejek się skończy to sięgnę po trzeci olejek z tej serii - Essential oils z tego co pamiętam :)
Pozdrowionka :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
